Opowieść o halickiej królowej, która została błogosławioną i o awanturze o witraż.

poniedziałek, 26 grudnia 2011 | Artykuły
Jakże inne jest to przedstawienie od wyidealizowanych wizerunków świętych i błogosławionych, które możemy oglądać na rozdawanych podczas kolędy obrazkach. Starsza kobieta odziana w zakonny habit stoi wyprostowana z głową wzniesioną wysoko. Oczy są zamknięte, twarz zastygła w świętej powadze, jakby nieobecna, z niemłodych już, pooranych bruzdami rąk wypada królewska korona... To Salomea – królowa, mniszka, błogosławiona. Być może przyglądając się wyobrażeniu stworzonemu przez genialnego Wyspiańskiego stoimy właśnie na jej płycie nagrobnej, znajdującej się w prezbiterium.

Była córką Leszka Białego i Grzymisławy, siostrą Bolesława Wstydliwego. Jej ojciec był prawie przez całe życie wplątany w spory dynastyczne i wojny z książętami dzielnicowymi oraz rywalizację o wpływy w księstwach ruskich. Zginął w 1227 roku podczas tzw. krwawej łaźni gąsawskiej, uciekając nago na koniu przed zabójcami, którzy zaskoczyli go podczas kąpieli.

Salomea, jako książęca córka, od najmłodszych lat była uwikłana w politykę. Urodzona w 1211 lub 1212 (nie ma pewności co do dokładnej daty urodzin), będąc małą dziewczynką, została zaręczona z niewiele od niej starszym księciem węgierskim, Kolomanem. Po zawarciu formalnego małżeństwa zasiedli razem na tronie halickim. Był rok 1219, Salomea miała 8 lat a Koloman 12. Panowanie w Haliczu nie trwało jednak długo. Księstwo zostało najechane przez księcia Mścisława nowogrodzkiego, który najpierw Kolomana i Salomeę uwięził, a następnie zmusił do opuszczenia kraju i powrotu na Węgry. W 1226 roku Koloman objął rządy w Slawonii, Chorwacji i Dalmacji. Tam Salomea zetknęła się z powstałym niedawno zakonem franciszkanów. Razem z Kolomanem zostali jego tercjarzami. Warto wspomnieć, że małżonkowie ponoć od początku ślubowali sobie czystość. Koloman, podobnie jak ojciec Salomei, zginął tragiczne, a stało się to podczas najazdu tatarskiego w 1241 roku w czasie bitwy na równinie Mohi nad rzeką Sajo.

Trzydziestoletnia wdowa wróciła do Polski na dwór swojego brata Bolesława Wstydliwego. Być może bagaż doświadczeń, a może fascynacja franciszkańskimi ideałami, z którymi zetknęła się wcześniej, zdecydowały o wyborze drogi życiowej. Wyspiański pokazał to w symboliczny sposób na swoim przepięknym witrażu. Królowa wypuszcza ze swoich zmęczonych rąk koronę, zawierzając się całkowicie Bogu.

Dzięki wsparciu brata Salomea sprowadziła z Pragi klaryski, z którymi osiadła najpierw w klasztorze w Zawichoście. W obliczu nieustannego zagrożenia najazdami tatarskimi przeniosła się po pewnym czasie ze swoimi mniszkami do Skały pod Krakowem. Tam w 1268 roku zmarła w opinii świętości. Po jej śmierci przez pewien czas trwał spór między klaryskami ze Skały, a franciszkanami z Krakowa o miejsce pochówku. Ostatecznie przyszła błogosławiona spoczęła w kościele franciszkanów w Krakowie, gdzie jej grób znajduje się do dziś.

Dzieło Wyspiańskiego nie jest jednak jedynym witrażem przedstawiającym błogosławiona Salomeę w tym klasztorze. Na krużgankach natkniemy się bowiem na takie wyobrażenie:



Otóż gwardianowi franciszkanów o. Samuelowi Rajassowi postać Salomei stworzona przez Wyspiańskiego nie spodobała się wcale. Skłonny był zaaprobować jedynie otaczające Błogosławioną kwiaty. Bez zgody artysty zdecydowano o wycięciu z projektu wizerunku mniszki i wstawieniu bardziej odpowiadającego wizji gwardiana wyobrażenia Salomei, będącego dziełem Władysława Rossowskiego. Tak wykonany witraż wstawiono w okno prezbiterium.

Publiczność dziwiła się mocno porównując „Salomeę” z pozostałymi witrażami zaprojektowanymi przez Wyspiańskiego, natomiast on sam wpadł po prostu w furię. Podobno chciał wręcz chwycić jakiś kamień i wybić będące obrazą dla jego talentu okno.
Franciszkanie naprawili swój błąd dopiero po śmierci artysty. Na podstawie pastelu dostarczonego przez Zofię Pareńską wykonano kopię wizerunku Salomei w szkle i wstawiono we właściwe miejsce. Witraż Rossowskiego został umieszczony na krużgankach. Warto porównać te projekty, aby w jednym miejscu zobaczyć różnicę między dziełem wyjątkowym i przeciętnym.


© Cracow Walks 2019
Appstelier - Beautifully crafted software